Teksty wierszy i piosenek zawarte w powieści...

 

KAMIENIEM RZUCAM

 

Kamieniem rzucam, tak samo jak ty.

Myślisz o sobie! Żeś jest zły?!

Ja mam jeden taki, oj mało chudy

ten grzech, a drugi jest równie gruby.

Trzeci klepany latami, jak cień,

co się kładzie, i rośnie, rośnie, gdy ucieka dzień,

gdy ucieka dzień.

 

Jeszcze jedno cierpienie, jeszcze drugie.

Ooooo! I jeszcze to trzecie, ależ długieee...

Jeszcze jedna kara, jeszcze druga.

Ooooo! I jeszcze taaa ... Długaaaa,

jak ten tren, co boli, i pali się, pali, mimo woli.

Pali się mimo woli.

 

W policzek oddajesz, a wiem to stąd.

Bo robię to samo! Ząb za ząb!

Ja mam jedną taką, oj sroga, sroga,

ta kara, a druga jest równie droga.

Trzecia to krzyż! Za co mi go dali?

Jest ciężki, i gniecie, gniecie, aż w końcu przywali,

aż w końcu przywali.

 

Jeszcze jedno cierpienie, jeszcze drugie.

Ooooo! I jeszcze to trzecie, ależ długieee...

Jeszcze jedna kara, jeszcze druga.

Ooooo! I jeszcze taaa ... Długaaa,

jak ten tren, co boli i pali się, pali, mimo woli.

Pali mimo woli

 

 

 

 

NA PEWNO BĘDZIE CIEBIE PYTAŁ ON

 

Na pewno będzie ciebie pytał On, kogo?

No powiedz, kogo? No kogo?

Zraniłeś słowem naprawdę srogo.

Co się takiego ze mną stało? Wciąż mi mało i mało.

Jestem już…, jakiś taki wrogi i inny, bardziej impulsywny,

mało winny, niewinny, mało winny.

 

Na pewno będzie ciebie pytał On, czemu?

No powiedz, czemu? No czemu?

Uczyniłeś zło na przekór jemu.

Co się takiego ze mną stało? Wciąż mi mało i mało.

Jestem już…, jakiś taki nerwowy i inny, bardziej drażliwy,

mało winny, niewinny, mało winny.

 

Na pewno będzie ciebie pytał On, komu?

No powiedz, komu? No. komu?

Zrobiłeś krzywdę w swoim domu.

Co się takiego ze mną stało? Wciąż mi mało i mało.

Jestem już…, jakiś taki zimny i inny, bardziej egoistyczny,

mało winny, niewinny, mało winny.

 

Na pewno będzie ciebie pytał On, czego?

No powiedz, czego? No czego?

Zwątpiłeś znowu w miłość jego.

Co się takiego ze mną stało? Wciąż mi mało i mało.

Jestem już…,jakiś taki zawistny i inny, bardziej samolubny,

mało winny, niewinny, mało winny.

 

 

 

 

CZŁOWIEKU, NO TAK, WŁAŚNIE TY

 

Człowieku, no tak, właśnie ty, ty w dresie,

co żyjesz w betonowym lesie.

Wpatrzyłeś się w tego kogoś, a ta belka w oku, to, co? No, co?!

Może tak zobacz własną srogość.

Mówisz, że co? Że to twoja kolejna zabawka.

Ciekawe, jaka ogarnie cię zajawka?

A może trawka?

Niebieski dym, wiedzie prym, wiedzie prym.

Niebieski dym, wiedzie prym, wiedzie prym.

 

Człowieku, no tak, właśnie ty, ty na ławce,

co żyjesz w kapturowej masce.

Wpatrzyłeś się we własne ja, a kochanie jej, to, co? No, co?!

Ona tak wiele pragnień ma.

Mówisz, że co? Że masz powodzenie i jesteś lubiany.

Ciekawe, kiedy będziesz zakochany?

A może narajany?

W szyje klin, wiedzie prym, wiedzie prym.

W szyje klin, wiedzie prym, wiedzie prym.

 

Człowieku, no tak, ty wiesz, ty dobrze wiesz,

co jest ważne i czego chcesz.

Zapatrzyłeś się w to coś, pożądanie rzeczy, to, co? No, co?!

Wiem! Na ten widok bierze złość.

Mówisz, że co?

Że jak więcej masz to jesteś pan.

Ciekawe, kiedy skończ się twój klan?

A może szpan?

Znowu młyn, wiodę prym, wiodę prym.

Znowu młyn, wiodę prym, wiodę prym.

 

 

 

 

DO KRAJU TEGO

 

Do kraju tego gdzie roztropność tonie w rozrzutności,

gdzie się sprzedaje dorobek pokoleń

i oddaje ojcowiznę obcym w imię bezwzględnych interesów.

Nie tęskno mi Panie!

Przepraszam za to wyznanie,

bo mimo wszystko tęsknię Panie,

ale każdy to wie, każdy to przecież wie…

Tam gdzie się gubi cnoty zawsze będzie źle.

 

Do kraju tego gdzie sprawiedliwość ginie w biurokracji,

gdzie się wrzuca w pajęczynę prawa

i męczy niewinne ofiary w imię bezdusznych przepisów.

Nie tęskno mi Panie!

Przepraszam za to wyznanie,

bo mimo wszystko tęsknię Panie,

ale każdy to wie, każdy to przecież wie…

Tam gdzie się gubi cnoty zawsze będzie źle.

 

Do kraju tego gdzie umiarkowanie mylą z dewocją,

gdzie się małpuje zwyczaje obce

i niszczy własną tradycję w imię bezmyślnych ideologii.

Nie tęskno mi Panie!

Przepraszam za to wyznanie,

bo mimo wszystko tęsknię Panie,

ale każdy to wie, każdy to przecież wie…

Tam gdzie się gubi cnoty zawsze będzie źle.

 

Do kraju tego gdzie męstwo degradują do kariery,

gdzie się śpi na wygodnych stanowiskach

i zamyka zakłady pracy w imię beznadziejnych decyzji.

Nie tęskno mi Panie!

Przepraszam za to wyznanie,

bo mimo wszystko tęsknię Panie,

ale każdy to wie, każdy to przecież wie…

Tam gdzie się gubi cnoty zawsze będzie źle.

 

Do kraju tego gdzie wiarę, nadzieję i miłość,

chcą nam odebrać na wszelkie sposoby

wolą padać na kolana w imię bezwstydnego spokoju.

Nie tęskno mi Panie.

Przepraszam za to wyznanie,

bo mimo wszystko tęsknię Panie,

ale każdy to wie, każdy to przecież wie…

Tam gdzie się gubi cnoty zawsze będzie źle.

 

 

TERAZ JUŻ WIEM

 

Panie mój, Panie mój! Teraz już wiem i dlatego.

Przyznaję się to tego.

Przepraszam Panie, Panie mój przepraszam!

Za te trzy grube gwoździe, przepraszam,

wiem to moje grzechy i zasłużone winy.

Rodziłem je w bólach, jak umęczone rymy.

Bo żyłem na przekór i czasem tracąc wiarę

wpadałem w te dni bez Ciebie,

w dni tak szare, bardzo szare, tak szare….

 

Jeszcze jeden gwóźdź, jeszcze drugi

A potem wbiją trzeci, oj bardzo, bardzo długi.

Musi wystarczyć na dwie nogi,

bo czwarty ukradł Cygan ubogi, ubogi…

 

Panie mój, Panie mój! Teraz już wiem i dlatego.

Przyznaję się to tego.

Przepraszam Panie, Panie mój przepraszam!

Za te trzy długie gwoździe, przepraszam,

wiem to moje bóle i sprawiedliwe kary.

Wyciągałem je z ran, te niechciane dary.

I starałem się przez lata,

ale czasem mimo woli

traciłem nad tym kontrolę i bolało,

do tej pory boli, bardzo boli, mnie boli….

 

Jeszcze jeden gwóźdź, jeszcze drugi

A potem wbiją trzeci, oj bardzo, bardzo długi.

Musi wystarczyć na dwie nogi,

bo czwarty ukradł Cygan ubogi, ubogi….

 

 

 

 

I NIE LĘKAJ SIĘ

 

Nie lękaj się, gdy przyjdzie ci

w te zajęte dni

walczyć o to, co ma sens, o wiarę w sobie.

Posłuchaj Tego, Który Jest, On ci powie…

Wiara w czuwaniu ma korzenie,

a więc módl się bo prześpisz swoje zbawienie.

 

O chlebie nasz, chlebie nasz, Żywy chlebie.

O usłysz Jego pukanie do ciebie.

Unieście ręce na powitanie, już wchodzi….

Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi.

Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!

 

Nie smuć się, gdy przyjdzie ci

w te szare dni

walczyć o to co ważne, o nadzieję w sobie.

Posłuchaj Tego, Który Jest, On ci powie…

Nadzieja w wierze ma utwierdzenie.

A więc niech wypełni cię Boga uwielbienie.

 

O chlebie nasz, chlebie nasz, dobry chlebie.

O usłysz Jego pukanie do ciebie.

Unieście ręce na powitanie, już wchodzi

Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi.

Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!

 

Nie martw się, gdy przyjdzie ci

w te zimne dni

walczyć o to, co kochasz, o miłość w sobie.

Posłuchaj Tego Który Jest On ci powie

miłość w Bogu ma swoje istnienie.

Właśnie puka i czeka na twoje oczyszczenie.

 

O chlebie nasz, chlebie nasz, dobry chlebie.

O usłysz Jego pukanie do ciebie.

Unieście ręce na powitanie, już wchodzi.

Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi.

Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!

 

 

 

NASTAŁ JUŻ CZAS

 

Nastał już czas na twój pierwszy krok.

O nie! Nie skacz tak na oślep, spokojnie…

Chcesz upaść i złamać sobie kark,

przecież ten grzech nie jest tego wart.

 

Zwolnij, człowieku zwolnij, dasz sobie radę, dasz.

potrzebujesz tylko siebie, a przecież siebie masz.

I niczym ślepiec bez białej laski,

stukaj, pukaj, szukaj łaski, stukaj, pukaj, szukaj łaski…

 

Nastał już czas na twoje oczyszczenie. O nie!

Nie lekceważ władcy much, spokojnie…

Chcesz utonąć w publicznych wiwatach,

wiem to nęci i kręci, smakuje, że strach.

 

Zwolnij, człowieku zwolnij, dasz sobie radę, dasz.

potrzebujesz tylko siebie, a przecież siebie masz.

I niczym ślepiec bez białej laski,

stukaj, pukaj, szukaj łaski, stukaj, pukaj, szukaj łaski…

 

Nastał już czas na dobre uczynki. O nie!

Nie szukaj w nich poklasku, spokojnie….

Chcesz by śpiewano o tobie piosenki,

a gdzie czas na podanie pomocnej ręki?

 

Zwolnij, człowieku zwolnij, dasz sobie radę, dasz.

 

No i poświęć to, co ceni świat.

O nie! Nie rób sobie dużej nadziei, spokojnie…

To ma być zaparcie się samego siebie,

ten stan umysłu zawsze czekał na ciebie…

 

Zwolnij, człowieku zwolnij, dasz sobie radę, dasz....

 

 

 

 

SĄ TACY

 

Są tacy, co wyciągają pożądania z piekła samego

i nie boją się potępienia Twojego.

Wznoszą cielcom ołtarze i kpią sobie kpią

i nie pytaj mnie, dlaczego. Tacy już są,

może w imię dumy, któż to pojąć zdoła,

bo to przecież o pomstę do nieba woła.

 

Ale są i tacy, co mając wiarę

wydają owoc na swoją miarę

i pielęgnują różę do rozkwitu wewnętrznego

czując ciepło miłości Tego Je-dy-ne-go.

Bo wielu było ogrodników, znamy ich dzieje…

Czy na próżno prorokowali, poświęcili tak wiele?

 

Są tacy, co wznoszą pragnienia do nieba samego

i nie boją się potępienia Twojego.

Oddają cześć mamonie i kpią sobie kpią

i nie pytaj mnie, dlaczego. Tacy już są,

może w imię pychy, być może, któż to pojąć zdoła,

bo to przecież o pomstę do nieba woła

 

Ale są i tacy, co mając wiarę

wydają owoc na swoją miarę

i pielęgnują różę do rozkwitu wewnętrznego

czując ciepło miłości Tego Je-dy-ne-go.

Bo wielu było ogrodników, znamy ich dzieje

Czy na próżno prorokowali, poświęcili tak wiele?

 

Są tacy, co wyciągają nieczystości z dna samego

i nie boją się potępienia Twojego.

Toną we własnym bagnie i kpią sobie kpią

i nie pytaj mnie, dlaczego. Tacy już są,

może w imię nudy, być może, któż to pojąć zdoła,

bo to przecież o pomstę do nieba woła.

 

Ale są i tacy, co mając wiarę

wydaję owoc na swoją miarę....

 

Nie znaleziono produktów spełniających podane kryteria.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl