Teksty wierszy i piosenek zawarte w powieści...

 

SPÓJRZ W GÓRĘ

 

 

Spójrz jak dużo na niebie Cumulusów,

rosną niczym ciasta pieczone w skwarze słońca,

wiatr obsypuje je mąką z Cirrusów,

i ścielą się w dalekie szlaki, które wydają się, nie mieć końca.

 

I jeszcze wyżej, by zahaczyć skrzydłami o chmurę,

i jeszcze raz, jeszcze wyżej w górę,

bo ja wybieram lot - przestworza wolę,

wolę je od tego, co na dole, co na d o l e….

 

Spójrz jak krążą orły srebrnopióre,

na kartach nieba tworzą swoje opowiadania,

nie widzą ludzi zapatrzonych w górę,

i wykonują karkołomne figury, które wydają się, nie do wykonania.

 

I jeszcze wyżej, by zahaczyć skrzydłami o chmurę,

i jeszcze raz, jeszcze wyżej w górę,

bo ja wybieram lot - przestworza wolę,

wolę je od tego, co na dole, co na d o l e….

 

Spójrz na smugi kreślone w błękicie,

wiją się wstęgi niczym pędzlem maźnięcia,

powietrzni artyści malują je znakomicie,

i zastygają na niebie tak wysoko, że wydają się nie do osiągnięcia.

 

I jeszcze wyżej, by zahaczyć skrzydłami o chmurę,

i jeszcze raz, jeszcze wyżej w górę,

bo ja wybieram lot - przestworza wolę,

wolę je od tego, co na dole, co na d o l e….

 

 

 

BIAŁO-CZERWONI

 

To dla tych twarzy zastygłych w zachwycie,

siedem samolotów odrywa się od pasa,

 po starcie tworzą powietrznego asa,

przewrót i pętla - wykonane wyśmienicie.

 

Tak to oni, lecą nasi Biało Czerwoni!

Wnoszenie i jeszcze wyżej,

kadłub w kadłub, ależ blisko.

Zniżanie, i jeszcze niżej,

skrzydło w skrzydło, nad lotnisko.

 

To dla tych uśmiechów znaczących policzki,

i nic, że przeciążenie wciska w fotel,

następna wiązanka, a potem,

rozpuszczenie w gwiazdę - dla publiki.

 

Tak to oni, lecą nasi Biało Czerwoni!

Wnoszenie i jeszcze wyżej,

kadłub w kadłub, ależ blisko.

Zniżanie, i jeszcze niżej,

skrzydło w skrzydło, nad lotnisko.

 

To dla tych rąk wyciągniętych na powitanie

i nic, że w kabinie upał doskwiera,

mijanka na styk, aż dech zapiera,

serce przebite strzałą - na pożegnanie.

 

Tak to oni, lecą nasi Biało Czerwoni!

Wnoszenie i jeszcze wyżej,

kadłub w kadłub, ależ blisko.

Zniżanie i jeszcze niżej,

skrzydło w skrzydło, nad lotnisko.

 

 

 

 

PANIE DAJ NAM SKRZYDŁA

 

Panie daj nam skrzydła srebrnopióre,

pozwól wznieś się do nieba w górę.

Walczymy za pokój twój i mój,

to nasz codzienny trud i znój.

 

A gdy nadejdzie wojny czas, także i wy,

oddacie życie, tak samo jak my,

bo ta powinność jest w nas - cały czas, przez przodków przekazana,

Bóg Honor i Ojczyzna ukochana.

 

Panie prosimy cię o skrzydła, tylko o to.

bo istnienie bez latania to dla nas piekło.

Walczymy za miłość twoją i moją

i niech nas kobiety ukoją.

 

 

A gdy nadejdzie wojny czas, także i wy,

oddacie życie, tak samo jak my,

bo ta powinność jest w nas - cały czas, przez przodków przekazana,

Bóg Honor i Ojczyzna ukochana.

 

Panie prowadź nas na gwiezdne lotnisko,

chcemy latać wśród gwiazd i to wszystko.

Walczymy za wolność waszą i naszą

i niech po nas matki nie płaczą.

 

A gdy nadejdzie wojny czas, także i wy...

 

 

 

 

HEJ, LOTNICY Z DĘBLIŃSKIEJ SZKOŁY!

 

Przyszło wam ruszyć w obce, dalekie strony.

zostawić za sobą rodzinne domy,

by walczyć na brytyjskim niebie

i śnić o dobrym, Ojczystym chlebie.

 

Hej lotnicy z Dęblińskiej Szkoły, pamiętamy Was!

I gdy nastanie wojny czas,

Wasze groby obudzą w nas,

to co piękne i szlachetne,

to co dobre i waleczne. 

bo taka nasza żołnierska dola i niedola,

i krew wsiąknięta w bitewne pola. 

 

Powiedzcie jeszcze nam, jak to jest,

jak to jest, gdy się otrzyma w walce chrzest?

Pięć zestrzeleń i jesteście asami,

sława i podziw podąża za wami.

 

Hej lotnicy z Dęblińskiej Szkoły, pamiętamy Was!

I gdy nadejdzie wojny czas,

Wasze groby obudzą w nas,

to co piękne i szlachetne,

to co dobre i waleczne,

bo taka nasza żołnierska dola i niedola,

i krew wsiąknięta w bitewne pola.

 

Zapytam jeszcze was, o przyszłość, jaka by była,

gdyby ta bitwa źle się skończyła?

Nasze zniewolenie trwało by i trwało,

i więcej matek by za nami płakało.

 

Hej lotnicy z Dęblińskiej szkoły, pamiętamy Was!

 

 

 

 

NIE PYTAJ MNIE

 

Nie pytaj mnie w tej chwili o przeszłość,

czyli o to co było,

cóż ci mogę powiedzieć ważnego,

robiliśmy to wszystko z miłości do kraju naszego,

było trudno i kto nam w to uwierzy,

że mieli nas za kiepskich żołnierzy.

 

Mamo, a gdybym jednak nie wrócił,

to powiedz Jance, że… no, że ją kochałem

i przeproś za… No wiesz, za co….

Tobie też obiecałem, 

że wrócę cały i zdrowy,

że będę jak przed wojną do żeniaczki gotowy.

Przepraszam, ale tak widocznie musi być,

oddam życie zanim jeszcze zacznę żyć.

 

Nie pytaj mnie w tej chwili o tu i teraz,

czyli o to co jest,

cóż ci mogę powiedzieć ciekawego,

robimy to wszystko, aby powrócić do kraju wolnego

i kosimy na Harricane´ach, jak trzeba,

na chwałę Brytyjskiego i Polskiego nieba.

 

Mamo, a gdybym jednak nie wrócił,

to powiedz Jance, że… no, że ją kochałem

i przeproś za… No wiesz, za co….

Tobie też obiecałem,

że wrócę cały i zdrowy,

że będę jak przed wojną do żeniaczki gotowy.

Przepraszam, ale tak widocznie musi być,

oddam życie zanim jeszcze zacznę żyć.

 

Nie pytaj mnie w tej chwili o przyszłość, 

czyli o to co będzie,

ona jest zbyt straszna, walczyliśmy na próżno,

za wolność Waszą i Naszą, bo sprzedano nas za święty spokój,

aby na świecie zapanował wreszcie pokój.

 

Mamo, a gdybym jednak nie wrócił,

to powiedz Jance, że… no, że ją kochałem

i przeproś za… No wiesz, za co….

Tobie też obiecałem,

że wrócę cały i zdrowy,

że będę jak przed wojną do żeniaczki gotowy.

Przepraszam, ale tak widocznie musi być,

oddam życie zanim jeszcze zacznę żyć.

 

 

 

POWROTY

 

Ojcze, mój ojcze, ja tylko na chwilę.

Przecież, ta niewola w końcu przeminie.

A ja ci obiecuję, obiecuję ci, że wrócę

do tych pól pozłacanych pszenicą, na pewno powrócę.

Ciągle mi się śni, śni mi się śni jak tobie pomagam w te ciężkie dni,

ze studni czerpię wodę, najczystszą na świecie,

i nigdzie, nigdzie indziej jej nie znajdziecie.

 

A ty mi ojcze opowiadaj, opowiadaj mi,

jak sobie radzisz w te wojenne, straszne dni.

A ty mi ojcze opowiadaj, opowiadaj mi,

jak sobie radzisz w te wojenne, straszne dni.

 

Matulu, moja matulu, ja tylko na chwilę.

Przecież, ta okupacja w końcu przeminie.

A ja ci obiecuję, obiecuję ci, że wrócę,

do tych pól posrebrzonych żytem, na pewno powrócę.

Do drzwi zapukam i wejdę do domu,

Razem siądziemy, jak dawniej do stołu,

zjem twoją zupę, tą wiesz, najlepszą na świecie,

i nigdzie, nigdzie indziej jej nie znajdziecie.

 

A ty mi matko opowiadaj, opowiadaj mi,

jak sobie radzisz w te wojenne, straszne dni.

A ty mi matko opowiadaj, opowiadaj mi,

jak sobie radzisz w te wojenne, straszne dni.

 

Dziewczyno, moja dziewczyno, ja tylko na chwilę.

Przecież, wojna prędzej czy później minie.

A ja ci obiecuję, obiecuję ci, że wrócę,

do tych pól obsypanych makami, na pewno powrócę.

Pobiegnę do ciebie, jak kiedyś, ach,

z motylami w brzuchu, cały w skowronkach,

będę smakował twoje usta najsłodsze na świecie,

i nigdzie, nigdzie indziej ich nie znajdziecie.

 

A ty mi Janka opowiadaj, opowiadaj mi,

jak sobie radzisz w te wojenne, straszne dni.

A ty mi Janka opowiadaj, opowiesz mi,

jak sobie radzisz w te wojenne, straszne dni.

 

 

 

ZA PONIESIONE RANY

 

Za poniesione rany dziękujemy, dziękujemy ci.

Kościuszkowski Dywizjonie Trzysta Trzy.

Za Króla, który z gromady niesfornych chłopaków

stworzył zespół lotniczych asów.

Za Tola, który był przystojny niczym amant filmowy,

do walki zawsze pierwszy i gotowy.

Za Donalda, który w powietrzu nie szukał sławy,

a na ziemi był skory do zabawy.

 

Za przelaną krew dziękujemy, dziękujemy ci.

Kościuszkowski Dywizjonie Trzysta Trzy.

Za Kobrę, który na zwycięstwo dobrą radę miał:

błyskawiczny atak i celny strzał.

Za Oxsa, który był uparty jak wół i mimo trudów

opisał wiele lotniczych cudów.

Za Dzidka, który niszczył wroga dosłownie w mig,

był zawzięty niczym zraniony dzik.

 

Za poświęcone życie dziękujemy, dziękujemy ci.

Kościuszkowski Dywizjonie Trzysta Trzy.

Za Paszkę, który miał już czekania naprawdę dość.

i dał Szkopom mocno w kość.

Za Czecha, który brakiem dyscypliny w oczy kłuł,

nad morzem wrogów strącał dół.

Za Długiego, który w pojedynkach nie bał się kul,

był waleczny i odporny na ból.

 

Za poświęcone życie dziękujemy i przepraszamy,

że nie wszystkich w tej pieśni wymieniamy.

Bo w tej bitwie Anglia wygrała dosłownie o włos,

i gdyby nie Oni, to spotkałby nas gorszy los.

 

Za przelaną krew dziękujemy, dziękujemy ci.

Kościuszkowski Dywizjonie Trzysta Trzy.

Za poniesione rany dziękujemy, dziękujemy ci.

Kościuszkowski Dywizjonie Trzysta Trzy.

Za poświęcone życie dziękujemy, dziękujemy ci.

Kościuszkowski Dywizjonie Trzysta Trzy.

 

 

 

Umieściłem ta piosenkę w tym miejscu, bo nie bardzo miałem gdzie, jest o zbliżających się MISTRZOSTWACH

 

 

DLA TEJ DUMY NA TWARZACH

 

Dla tej dumy na twarzach, zastygłej w zachwycie.

Wychodzi jedenastka na zieloną murawę,

prowadzi ich Lewandowski, idą po sławę.

I pierwsze zagranie, wykonane wyśmienicie.

 

Tak to oni, tak grają nasi Biało – Czerwoni.

Podanie na skrzydło, przez boisko.

Strzał w światło bramki, było blisko.

Nieważne, do póki piłka w grze, nasi nie poddają się.

Nigdy nie poddadzą się, dopóki piłka w grze…

 

To dla tych ramion uniesionych i dłoni otwartych.

To nic, że upał doskwiera i znowu faul,

Uwaga! Kontra ze skrzydła, celny strzał.

Obrona bramkarza, tu nie ma drużyn słabych.

 

Tak to oni, tak grają nasi Biało – Czerwoni...

 

To dla tych śpiewów i oklasków na podziękowanie, 

nasi grają do końca, do gwizdka sędziego.

Zbierają siły, walczą o gola zwycięskiego.

Kapitalny strzał! Gol! - na dalsze awansowanie.

 

Tak to oni, tak grają nasi Biało – Czerwoni.

Nie znaleziono produktów spełniających podane kryteria.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl