***

Są ludzie zimni i odwróceni plecami do słońca

grzebią w korzeniach róż w błocie materii,

by w zmęczeniu dojść do nikąd,

poczuć chłód.

 

Są ludzie gorący i wystawieni twarzą do słońca

ciągną plantacje róż w przepaść obiecanek,

by w zaślepieniu upaść w nicość,

utracić światło.

 

Są ludzie letni i zapatrzeni na zewnątrz siebie

depczą płatki róż w dumie wszechwiedzy,

by w zazdrości budować chmury,

zasłaniać jasność.

 

Są ludzie wolni, co czuwają w swoim wnętrzu,

wchodzą po łodygach róż w kolcach cierpienia,

by w czystości dojść do kwiatu,

zaznać słońca.

 

ZMARTWYCHWSTAJĄ ZA ŻYCIA

 

 

 

***

Poznaj iskrę radości,

co się tli w ciemnym oczodole

bezsilnej staruszki.

 

Zobacz ten uśmiech,

co się budzi w szczerbatych ustach

bezdomnego wędrowca.

 

Doznaj ulgi ufności,

co się odbija w zdziwionej twarzy

bezbronnego dawna.

 

Poczuj zapach nadziei,

co się rodzi w pełnym garnku

bezrobotnej matki.

 

Noś różowe okulary,

co się gubią w szarej codzienności

bezimiennych ludzi.

 

PODOBNO SĄ JUŻ NIEMODNE

 

 

 

***

Zobacz! To światła neonów mienią się

w śmieciach rozsypanych kopniakiem,

porywa je kapryśny wiatr

i latają tak beztrosko jak dzieci.

Fajny pomysł na zabawę.

 

Widzisz! A tam blask księżyca mieni się

w bieli kościanej potrąconego kundla,

nie to kieł afrykańskiego słonia

kole księżyc tak ostro jak dzida.

Ciekawy motyw na obraz.

 

Spójrz! A tam czerwona latarnia zabujała

w oczach dziewczyny zajętej w bramie,

a tak niedawno bawiłem się z nią w klasy,

dała mi kawałek kredy na zawsze.

Piękny temat na film.

 

Zapamiętaj! Ten nasz wieczorny spacer,

bo na przekór wszystkim tym, co krzyczą,

że ten świat zszedł na psy

my idziemy tak spokojni i wolni.

Dobry sposób na ten czas.

 

TO TY DECYDUJESZ, CO W TOBIE SIĘ RODZI

 

 

 

 

***

Rosną na półkach zaludnionych sklepów,

syte lenistwem nażarte wygodą.

A my jak niewolnicy łasimy się do ich stóp

i prosimy o więcej.

Nazywamy to spełnieniem.

 

Leżą pod murami opuszczonych kościołów,

głodne miłości wychudłe nadzieją.

A my jak sierżanci stajemy nad nimi okrakiem

i wrzeszczymy o więcej.

Nazywamy to modlitwą

 

ZAPOMNIANE ANIOŁY

 

 

 

 

***

Gdzie się ma tak wiele i ciągle za mało?

Gdzie się chce tak bardzo i dla siebie?

Gdzie się wie tak dużo i byle, co?

Gdzie się kocha tak krótko i byle gdzie?

Gdzie się wierzy tak płytko i na pokaz?

Gdzie się żyje tak szybko i byle do jutra?

Gdzie się umiera tak trudno i byle jak?

Gdzie się usypia w tym, co było i będzie?

No gdzie?

 

CZAS NA POBUDKĘ W TYM, CO TU I TERAZ

 

 

 

 

***

Uderzam w krzyczący budzik

i przeciągam labirynty żył - powoli.

Odpływają obrazy aż do rozmycia snów.

Witam się z Tobą i wstaję na pożegnanie nocy.

 

Szukam jak zwykle kapci

i przecieram powieki piaszczyste – szybko.

Molestuje zęby aż do spienionego orgazmu.

Śniadanie w biegu i wychodzę na spotkanie dnia.

 

Mijam uśpione twarze

i postanawiam uciec w siebie – cicho.

Skupiony w sobie zbieram wrażenia,

już wiem, co to znaczy czuwanie w tu i teraz…

 

CZUJĘ W SOBIE POGODNY DZIEŃ

 

 

 

***

Rosną mi pazury

ostre od zadziorów pragnień

i błądzę by znaleźć wyjście,

co się chmurzy coraz gęściej i gęściej,

od natłoku myśli, tych wiesz…

I zasypiam ukołysana tym, co na zewnątrz.

 

Rosną mi skrzydła

wybielone puchem wierszy

i wzlatuje by rozbijać chmury,

co się kłębią od nowa i od nowa,

od nachalnych uczuć, tych wiesz…

I budzę się czuwając w tym, co wewnątrz.

 

Rośnie mi aura

oczyszczona poznawaniem siebie

i wznoszę się by osiągnąć cel,

co się odkrywa coraz piękniej i pełniej

od doznań w teraźniejszości, tej tu…

I jestem wolna od tego, co mnie usypia.

 

I WRESZCIE JESTEM

 

 

 

***

Moje jaszczury z rogami pragnień piekłosiężnych,

naznaczone guzami zbędnych myśli,

czepiają się szponami,

wgniatając w błoto uczynków złych.

I wstaje z kolan by rozdeptać robactwo,

co się roi by chcieć i jeść

i wreszcie stoję,

tu i teraz.

 

Moje anioły ze skrzydłami uczuć niebosiężnych,

ozdobione puchem wyciszonych myśli,

grzeją się piórami,

wzlatując w niebo ukojeń czystych.

I wyciszam umysł by zapomnieć siebie,

co się prosi by być i mieć

i wreszcie jestem,

czujny w sobie.

 

NA POWITANIE TEGO, KTÓRY JEST

 

 

 

*** 

Gdzie się podziała nasza wiara?

I naprawdę, nie boicie się?

A może już umarła, w ofiarach złotego cielca,

oślepiła nas mamona.

 

Gdzie się zgubiła nasza nadzieja?

U chuchuu, zastanawiacie się?

A może już wyschła, w źródłach czystych serc,

zgubiły nas pragnienia.

 

I gdzie się rozwiała nasza miłość?

Moja wina, moja bardzo wielka wina.

Bo już zgasła, w deszczu wygodnych rzeczy, z

niewolił nas egoizm.

 

Gdzie się podziały te cnoty?

I naprawdę chcesz wiedzieć gdzie?

Zagłodziłeś je i leżą wyschnięte na dnie duszy,

czekają na świadomy oddech.

 

I PIĘKNE WRAŻENIA

 

 

 

***

Dusza jak pisklę, co otwiera dziób niecierpliwie.

To twoje szczęśliwe narodziny,

czas ciepłej sytości.

 

Dusza niczym słowik, który śpiewa o wolności.

To twoje radosne dzieciństwo,

czas dobrej zabawy.

 

Ciało staje się klatką i ledwo słychać ćwierkanie.

To twoja cudowna młodość,

czas spełniania pragnień.

 

Klatka jest już wszystkim i milknie głodny ptak.

To twoja zaborcza dorosłość,

czas realizacji marzeń.

 

Więzienie już niszczeje i zamiera to coś w środku.

To twoja schorowana starość,

czas słuchania duszy.

 

KTÓRA MILCZY

 

 

 

***

Smugi głodnych pragnień,

ciągną się i ciągną, jak odór alkoholu.

To naprawdę ostatni raz, uwierz mi…

Obiecuje pijak pobitej żonie.

 

Opary pożądliwych myśli,

świecą się i świecą, jak lasery dyskoteki.

Nie chciałem jej skrzywdzić, naprawdę…

Tłumaczy syn kochającej matce.

 

Mgła fałszywych idei,

rozchodzi się i rozchodzi, jak krzyk fanatyka.

Musimy to zrobić w imię …

Wmawia terrorysta jemu podobnym.

 

Chmury egoistycznych uczuć,

toczą się i toczą, jak obżarte brzuchy.

A my syci i zadowoleni z siebie

tworzymy kolejne piekło na ziemi!

 

NIE JESTEŚMY BEZ WINY

 

 

 

***

Smugi lubieżnych czynów,

snują się i snują za mężem bez obrączki.

To naprawdę bez znaczenia!

Jeszcze jedna rodzina pozbawiona przyszłości.

 

Opary perwersyjnego kupczenia,

ciągną się i ciągną za kobietą w czerwieni.

Nienawidzę własnego ciała!

Kolejna dziewczyna wyrzucona z domu.

 

Mgła złych dotyków,

sączy się i sączy z dobrego domu.

Jak mama się dowie to…

Następne dziecko z oczami zbitego psa.

 

Chmura brudnych czynów,

przetacza się i przetacza nad nami i mrozi.

Aż anioły tulą się w skrzydła

ludzie tworzą na piekła na Ziemi!

 

Burza plugawych wibracji,

oczyszcza się i oczyszcza kataklizmem, i bólem.

A my czekając na lepsze jutro,

karmimy od nowa chmury nad nami.

 

NIE JESTEŚMY BEZ WINY

 

 

 

 

***

Są ludzie zimni, ale są i inni.

Wrażliwych poznaję po oczach, są takie dziecięce.

Są ludzie zakłamani, ale są i życzliwi,

oni mają harmonię w sercach.

Ludzi martwych za życia widać od razu,

mają zatrzaśnięte usta i bezdomne oczodoły.

 

Są ludzie drażliwi, ale są i inni.

Spokojnych poznaję po mowie, jest taka wyciszona.

Są ludzie zazdrośni, ale są i uczynni,

oni mają ręce takie otwarte.

Ludzi martwych za życia łatwo rozpoznać,

po ich pochmurnych twarzach i zaciśniętych dłoniach.

 

Są ludzie przywiązani do materii, ale są i inni.

Uduchowionych poznaję po życiu, jest takie wewnętrzne.

Są ludzie wyniośli, ale są i pokorni,

oni wiedzą jak zmarnowali swój czas.

Ludzi martwych za życia trudno zapomnieć,

bo służą tylko sobie i budują innym piekło na Ziemi.

 

SĄ LUDZIE SŁONECZNI, ALE KOGO TO GRZEJE

 

 

***

Zrzuć pęta!

Na co ci nawiedzeni pomocnicy?

Masz swój osobisty czas i pracę do wykonania.

 

Zniszcz sznury!

Nie potrzebujesz cherlawych tragarzy?

Masz swoje indywidualne życie i krzyż do niesienia.

 

Zerwij łańcuchy!

Po co ci wszechwiedzący tłumacze?

Masz swój własny rozum i cel do osiągnięcia.

 

Zburz ograniczenia!

Nie kieruj się cudzymi znakami?

Masz swoją wolną wole i drogę do wyboru.

 

Jesteś już gotowy!

Potrzebujesz tylko siebie i wystarczy.

Czuwanie da ci energię potrzebną w podróży.

 

WDYCHAJ TEGO, KTÓRY JEST

 

 

 

 

***

Smugi obraźliwych wyzwisk,

napastliwie, jak plugawe rysunki.

Mam stargane nerwy!

Przeprasza sąsiad sąsiada.

 

Opary złośliwych słów,

codzienne, jak zapach domowego obiadu.

Czy wy się jeszcze kochacie?!

Pyta dziecko rodziców.

 

Mgła zawistnych plotek,

zbierane pilnie niby w trosce o bliźniego,

To nie jest prawda to fałsz!

Tłumaczy ofiara oskarżeń.

 

Chmura złych czynów,

przetacza się i uderza piorunami.

Aż anioły chowają się w skrzydła,

a ludzie wołają - nie ma Boga!

 

Burza niskich wibracji,

oczyszcza się kataklizmem i wojną.

A my czekając na lepsze jutro,

karmimy od nowa chmury nad nami.

 

NIE JESTEŚMY BEZ WINY

 

 

 

***

W kanale z wilgotnym wnętrzem, ktoś pije denaturat,

to jeszcze jeden zdychający szczur

i niech się zachla na śmierć…

A gdzie zrozumienie i ciepły kąt.

 

W bramie z czerwoną latarnią, ktoś wystawia pośladki,

to tylko szmata wyrzucona z domu

i wreszcie święty spokój…

A gdzie przebaczenie i otwarte ręce.

 

W ukryciu za śmietnikiem, ktoś przebija żyłę,

to ten leń proszący o pieniądze

i niech się wreszcie zaćpa…

A gdzie nadzieja na lepsze jutro.

 

W celi obskurnego więzienia, ktoś zakłada pętlę,

to mięczak, który nie umie się bić

i dobrze cwelowi tak…

A gdzie jego piękna przyszłość.

 

W erce jadącej na sygnale, ktoś zadaje śmierć,

to stare zdychające zwierzę

i premia za skórkę jest…

A wnuczek czek na mądrą bajkę.

 

W sali zachłannego ginekologa, ktoś rozrywa płód,

to kolejna wykorzystana matka,

no i problem z głowy…

A mogło być podobne do ciebie

 

NIE JESTEŚMY BEZ GRZECHU

 

 

 

***

Spójrz, to mój cel życia, usłany papierami próśb.

Coś pięknego pominąłem, no tak!

Aby to odnaleźć, muszę zacząć od siebie.

Ludzie oskarżą i przylepią łatkę.

Nawiedzony głupek!

 

Zobacz, to mój sens istnienia, usłany listami pragnień.

Coś dobrego straciłem, no właśnie!

Aby to odzyskać, muszę pracować nad sobą.

Ludzie wyśmieją i zawołają z pogardą.

Ma się za proroka!

 

Patrz, to moja droga powrotna, usłana śmieciami czynów.

Coś ważnego odrzuciłem, no nie!

Aby to doznać, muszę wziąć krzyż na siebie.

Ludzie potępią i wydadzą wyrok.

Przeklęty przez Boga!

 

TO MOJA DROGA KOLCZASTA

Nie znaleziono produktów spełniających podane kryteria.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl